Sport.pl

WF z klasą. Wykluczeni

Piotr Pacewicz
11.02.2014 , aktualizacja: 17.02.2014 16:47
A A A Drukuj
Rywalizacja na wf-ie powinna być rywalizacją z samym sobą

Rywalizacja na wf-ie powinna być rywalizacją z samym sobą (Fot. Shutterstock)

"Magda pamięta, jak stoi na słupku i czuje, jak wszyscy gapią się na jej biust, który ostatnio gwałtownie urósł. Nauczyciel starannie ustawia jej stopę na słupku, żeby zaczepiła się palcami o krawędź. - Tak się nie pochylaj, bo cię przeważą - mówi zerkając na nią z dołu. Chłopaki rechoczą". WF, jedno ze słów, które otwiera - jak kiedyś mówiono - wrota pamięci. Tej dobrej i tej złej. W ramach programu "WF z klasą", którego druga edycja rusza niebawem, zastanawiamy się, jak uniknąć wykluczenia i walczyć z traumą.
Trwa rekrutacja do programu "WF z klasą". Nauczycielu, zgłoś swoją szkołę!

Skok rozkroczny

Mam go w oczach. Nie dałby rady wziąć długiego rozbiegu, próbuje więc raczej w kilku niezgrabnych susach wprowadzić w ruch ciało, które zabawnie podryguje. Pąsowieje z wysiłku, sapie i prycha. Stara się nie zwracać uwagi na wuefistę Traczyńskiego, który truchta obok (ni to dodaje mu animuszu, ni to go przedrzeźnia). Nawet nie próbuje naskoku, po prostu wpada na odskocznię, wybija go z lewej nogi, leci trochę bokiem, wali kroczem o kozioł, krzyczy z bólu, spada, uderza biodrem, nie może wstać. Uciekaj, bo cię kozioł kopnie - mówi psor Traczyński, a klasa ryczy.

- I jak tu cię Bronek ocenić? - cedzi Traczyński i odczytuje na głos kryteria oceny skoku przez kozła zabawnie się krzywiąc przy każdym.

Tamtych kryteriów nie pamiętam, ale 45 lat później w II Liceum w Zabrzu oceniają skok przez kozła tak: "Odejmuje się po 0,5 punktu za następujące błędy: brak dynamicznego rozbiegu, nieprawidłowe odbicie od odskoczni, nieprawidłowe ułożenie rąk na koźle, ugięcie kolan podczas skoku, brak obciągnięcia stóp podczas skoku, otarcie, uderzenie o kozła lub skok na kozła, nie utrzymanie równowagi po zeskoku, brak postawy zasadniczej po zeskoku".

Zabrze niedobrze

W Zabrzu na pewno chcą dobrze. Żeby ocena była wymierna i sprawiedliwa: kto lepiej skoczy, dostanie lepszy stopień. Jak na każdym egzaminie, jak w życiu, tego ma uczyć szkoła, prawda?

Nieprawda. I wychowawcza bzdura. Podstawa programowa stanowi, że "pierwszoplanowym przedmiotem oceny ucznia z WF jest wysiłek, a jego miarą () systematyczność udziału w zajęciach i aktywność [czyli] wykonywanie zadań na miarę możliwości ucznia". Metodycy na stronach MEN podpowiadają: "plus otrzymuje uczeń, który ćwiczy w sposób zbliżony do swoich maksymalnych możliwości".

Owszem, oceniać należy także sportowe umiejętności (szybkość, siła, gibkość, gra w piłkę, taniec, pływanie ), ale "ocena postępu ma zwykle bardziej motywujący charakter niż ocena poziomu umiejętności". Poza tym oceniane są wiadomości (np. o tym, co jest zdrowe) i sportowa samowiedza (co i jak powinienem/powinnam ćwiczyć). Na szóstkę zasługuje nie super atleta/tka, ale młody człowiek, który stara się ćwiczyć na swoją miarę i wie, czemu to służy.

Pod koniec podstawówki uczeń/nnica zalicza Test Coopera - biegnie przez 12 minut, ile sił w nogach. Głupi pedagog segreguje uczniów na bardziej wytrzymałych, którzy zaliczą dłuższy dystans (tych chwali i stawia im 5 czy 6) i mniej wytrzymałych (tych zawstydza i stawia im 2 czy 3). Mądry pedagog, jak Tomasz Frołowicz, profesor AWFiS z Gdańska, zastanawia się, co zrobić, by "Test Coopera nie był przekleństwem uczniów".

Sposób nazywa się "Antylopa - odznaka wytrwałej biegaczki". Dziecko zdobywa ją krok po kroku, zaczyna od paru minut truchtu. "Zachęcając dzieci do coraz dłuższych biegów, przestrzegajmy zasady, iż to one podejmują decyzję, jak długo będą biegły". Sam nauczyciel "powinien biec w wolnym tempie, by dzieci mniej wydolne wiedziały, że postępują prawidłowo () muszą odczuwać satysfakcję, czuć, że nauczyciel jest z nich zadowolony i że na koniec także one dostaną odznakę Antylopy".

Ocena niszczy życie

Sondaż*, który przeprowadziliśmy w ramach kampanii "WF z klasą ", prowadzonej przez Centrum Edukacji Obywatelskiej, Sport.pl i "Gazetę Wyborczą" pokazał, jak szkodliwe mogą być oceny. Wśród tych, którzy mieli na ostatnim świadectwie jedynkę, dwóję lub tróję przyjemność z lekcji WF odczuwa tylko 30 proc., w porównaniu z 86 proc., tych, którzy mieli piątkę lub szóstkę! Aż dwie trzecie ze źle ocenionych marzy o całorocznym zwolnieniu.

Uczniów i uczennic, którzy mają z WF mniej niż cztery było w naszym sondażu 9 proc. Mało? Dużo! Lubią swoją szkołę podobnie często (73 proc.) jak lepiej oceniani z WF (76 proc.). Ale ich relacje z rówieśnikami są gorsze: aż 31 proc. z nich uważa, że jest nielubiana. Wśród tych, którzy mają z WF pięć i sześć nielubianych jest tylko 10 proc.

Nauczyciel, który stawia zły stopień uczniowi, nauczycielka, która źle ocenia uczennicę, bierze na siebie nie tylko odpowiedzialność za postawę wobec lekcji WF. Utwierdza i współtworzy tożsamość dziecka jako ciamajdy, zapewne przyczynia się też do spadku jego popularności wśród rówieśników. Wielu z dorosłych, którzy uprawiają sport wyłącznie na kanapie gapiąc się na piłkę (on) lub taniec z gwiazdami (ona), to ofiary takich właśnie nauczycieli/lek, których lekcje nie zasługują na nazwę WF. Chyba, że W rozumiemy nie jako Wychowanie lecz Wyrok.

Skok ze słupka

Uraz może być głębszy. Magda zawsze lubiła się ruszać, w siódmej klasie grała nawet na bramce w szkolnej reprezentacji piłki ręcznej (z chłopakami!), bo była duża i miała świetny refleks. Jej miłość do sportu utonęła jednak w żółtawych od chloru wodach basenu Polonii Warszawa. Chodzili całą klasą, obowiązywały białe kostiumy. Bogatsze dziewczyny miały elastyczne z komiksu, mamę Magdy stać było tylko na zwykły, bawełniany, który zamoknięty stawał się prawie przezroczysty.

Magda pamięta, jak stoi na słupku i czuje, jak wszyscy gapią się na jej biust, który ostatnio gwałtownie urósł. Nauczyciel starannie ustawia jej stopę na słupku, żeby zaczepiła się palcami o krawędź.

- Tak się nie pochylaj, bo cię przeważą - mówi zerkając na nią z dołu. Chłopaki rechoczą. Przez następne dni prześcigają się w pomysłach, jak Magda ma w różnych sytuacjach podpierać sobie piersi, żeby się nie przewrócić. Karykatury krążą po klasie.

Na basen więcej nie poszła, załatwiła sobie zwolnienie z WF. Dziś jest antropolożką-feministką. Mówi, że WF potrafi zaboleć jak żadna inna lekcja, bo dotyczy ciała, które dla dojrzewającej dziewczyny jest podstawą tożsamości. Dopiero po wielu latach - dzięki jodze - przekroczyła szkolną traumę.

Opowieść Magdy jest skrajną ilustracją genderowego cienia, który w naszym sondażu pada na generalnie pozytywny obraz polskiego WF. Na pytanie, czy skorzystał/abyś z całorocznego zwolnienia, gdybyś miał/a taką możliwość, TAK - odpowiedział co piąty chłopak i prawie do trzecia dziewczyna! Zwłaszcza starsze dziewczyny chcą uciekać, bo brakuje im czasu na "prawdziwą naukę" np. do klasówek i egzaminów. Poza tym WF psuje fryzurę i makijaż, a w szkole nie ma gdzie umyć i wysuszyć włosów. Więcej o tym w wywiadzie mówiła Anna Klimczak, koordynatorka akcji.

Popularny jest pogląd, że dziewczynki są lepiej od chłopców przystosowane do szkoły. Rzeczywiście uczą się lepiej, znacznie częściej idą potem na studia. W naszym sondażu rzadziej niż chłopcy twierdziły, że się na lekcjach nudzą (50 do 63 proc.). Ale za poważny stosunek do nauki płacą wysoką cenę. "Często się denerwuję" odpowiedziało ich aż 50 proc. (wobec 17 proc. chłopców), "jestem przemęczona" - 49 proc. (wobec 37 proc.) "jestem za gruba , muszę schudnąć" - 31 proc. (wobec 16 proc.).

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • 29
  • 34
Komentarze (327)
Zaloguj się
  • 0

    wf ma być i basta inaczej później grube dupy beda chodzić sie bezskutecznie odchudzać

    www.swinki.pl

  • Oceniono 12 razy 2

    W czasach podstawówki i liceum zawsze byłem niski i chudy. Nielubiany, outsider, trochę worek treningowy. Z ludźmi z klasy, co najwyżej się dogadywałem, jakoś specjalnie ich nie lubiłem, na pewno nie byłem lubiany. Ale z WFu zawsze miałem 5 i 6, lubiłem WFy bo pozwalały mi biegać, szaleć, grać w piłkę, w kosza... Z WFu zawsze byłem bardzo dobry, co w żaden sposób się nie przekładało na moją opinię w klasie. Ale i w drugą stronę - mogłem być outsiderem i drobnym chudzielcem, co nie znaczy, że WF mnie przerastał, poddawałem się przy pierwszej lepszej porażce czy kpinie, nie potrafiłem nawet spróbować czegoś ze sobą zrobić.

    Więc jakiejś wielkiej zależności nigdy nie zauważyłem. Raczej widzę próby usprawiedliwiania się, zasłaniania "zwolnieniami" i niechęć do wysiłku ukrytą za "bo mi się makijaż zmyje", "znowu się ze mnie będą śmiać" i "ale jestem grubaaaaaaaaa". Życie różami usłąne nie jest - trzeba nauczyć się odrobiny pokory i umieć zaciśnąć zęby. Sorry, ale dzisiejsze pokolenie to dzieci sprzed komputera, które piłkę nożną znają z Fify, taniec z telewizji, a kocie ruchy ćwiczą w klubach :/

    (żeby nie było, uwielbiam grać w Fifę, ale też raz w tygodniu chodzę z ludźmi z pracy grać na hali w nogę, bo człowiek chce, lubi i powinien się ruszać)

  • Oceniono 19 razy 13

    Przez 12 lat w szkole jedyne, co dał mi WF, to kompleksy (porównywanie wielkości biustu, grubości uda itp. w szkolnej szatni) i obniżana średnia (jedyny przedmiot, z którego oceny nie mogłam poprawić rozwiązując dodatkowe zadania). Co roku musiałam wypraszać naciągnięcie oceny na 4 "za starania", bo choć po lekcjach jeździłam na rowerze i konno, a także pływałam, nie byłam w stanie przebiec kilometra w czasie przewidzianym przez broszurkę, podciągnąć się na drążku więcej niż raz czy uderzyć piłką do siatkówki większą od mojej głowy w przeciwległą ścianę sali gimnastycznej. Dopiero w liceum ktoś poszedł po rozum do głowy i wysłał mnie na badanie pojemności płuc. Diagnoza: astma oskrzelowa i zakaz ćwiczenia na wolnym powietrzu. Nota bene, zupełnie olany przez nauczycielkę.

    Dopiero na studiach WF był na zaliczenie, które dostawało się za sam udział w zajęciach. Nie za wyniki, bo te nie były mierzone. Dzisiaj jeżdżę na rowerze, regularnie chodzę na basen i tańczę. Nie mam telewizora ani nadwagi. Tylko kiedy podbiegam do tramwaju, słyszę w głowie demotywujące "szybciej, łamago, szybciej". Choć od biegów minęło prawie 20 lat.

  • Oceniono 28 razy 6

    szkola podstawowa i liceum przypadły mi na okres lat 90.i pocżątek 21 wieku małe miasto około 40 tys. Może i nie było jakoś bogato, lekcje WF odbywały się nawet na korytarzach szkoły, a nie na sali WF(!!!), ale nie przypominam sobie, zeby były łączone z chłopakami!. jakoś mi sie te historyjki o cycuszkach na basenie naciągane po prostu wydają.

    Zwalanie całej winy na nauczycieli jest niesprawiedliwe. Ja dobrze pamiętam, ze na lekcjach WF osoby słabsze fizycznie, czy nawet mniej atrakcyjne były wykluczane, wyzywane, szykanowane albo nawet popychane w trakcie gry przez agresywne koleżanki. Oczywiście nauczyciele tego nie słyszeli. tak więc może lepiej zająć się chamstwem wśród dzieci? To właśnie ich agresja jest gorsza niż głupie uwagi nauczycieli, o ile w ogóle takie są.

  • kopernik_byl_akobieta

    Oceniono 72 razy 2

    Jesli ktos jest slaby z matmy to co robia rodzice ??? Placa za korepetycje . Jesli ktos nie lubi , nie chce sie ruszac i dostaje slabe oceny z WFu to co robia rodzice ? Pisza zwonienie. A cale te lzawe opowiesci o niestosownych zartach maja usprawiedliwic niechodzenie na WF . Tak jakby nauczyciel matmy nie potrafil byc zlosliwy ... feministyczne pierdy ....

  • Oceniono 97 razy -15

    Czytałem te bezmyślne brednie do momentu, kiedy Autorowi udało się wetknąć zaklęcie-wytrych w postaci "genderowego cienia". Obłed i idiotyzm zabobonu wymyślonego przez histeryczne żydówki w Kalifornii, a powielanego wśród ciemniaków lewicy w całym eurokołchozie - to za dużo jak na możliwości mojego zwieracza.
    Oczywiście - wytykanie niedouczonym pedagogom (zwłaszcza osobom waginopozytywnym) błędów w prowadzeniu zajęć z wuefu czy algebry, to samograj. Feminizacja jest najwyraźniejszym objawem degrengolady i upadku zawodu nauczyciela. Ale odstępstwo od obiektywizmu w ocenie ucznia - to już nie żarty, tylko czysty kretynizm, na miarę socjalizmu, globociepu czy heterofobii. Typowe dla schyłkowej lewicy, niezdolnej do jednego choć sensownego bąknięcia w powodzi obelg, złorzeczeń i zawistnych pretensji do świata.
    Tak przegranym bywa...

  • Oceniono 62 razy 38

    Ze szkolnego ( SP ) WFu pamiętam, że nauczycielka zmuszała do głupich cwiczeń typu gwaizda, stanie na rękach, stanie na głowie, skoki przez skrzynię i kozła.... Nie rozumiała, ze dziecko ma blokadę i czegoś nie zrobi, bo się boi...
    Przymusowy basen.... Na 2-giej lekcji basenu w 3 klasie wszyscy musieli skakać ze słupka na 4 metry... Jeden za drugim, bez czasu na wypłynięcie poprzedniej osoby.... Na mnie spadla koleżanka... Zaczęłam się topić... To był ostatni raz, gdy byłam na lekcji basenu... Rodzice - wkurzeni na idiotkę nauczycielkę - załatwili zwolnienie...

  • Oceniono 54 razy 34

    Abstrahujac od WF-u, twierdzenie ze "ocena niszczy życie" i ze zla ocena "utwierdza i współtworzy tożsamość dziecka jako ciamajdy, zapewne przyczynia się też do spadku jego popularności wśród rówieśników" jest najwiekszym bledem obecnej pedagogiki.
    Mieszkam w Danii i wlasnie tu w szkolach nie ma ocen, bo jak twierdza nauczyciele - lepsza jest marchewka niz kij - czyli lepsza motywacja pozytywna niz negatywna. Wszyscy uczniowie sa oceniani "ok", czyli wszyscy zrownani do jednego, nieokreslonego poziomu. Jakie to jest zludne i ulomne, okaze sie pewnie za 20-30 lat. Po pierwsze zarowno uczniowie jak i nauczyciele doskonale zdaja sobie sprawe z poziomu innych. Nie przeszkadza to w szkolnych zlosliwosciach, natomiast ksztaltuje u ucznia swiadomosc, ze niewazne co wie, czy nie wie, i jak wiele daje z siebie, zawsze bedzie mu sie nalezalo rowne traktowanie. Niestety w zyciu tak nie jest. W pracy tez sa oceny, ale nie sa one tak lagodne jak w szkolach. Zlych pracownikow sie zwalnia, i dopiero wtedy powoduje to traume i poczucie nizszosci: "no jak to, przeciez cale zycie bylo ok, to co sie nagle zmienilo"?
    Ocena negatywna powinna dzialac motywujaco i tak powinna byc tlumaczona dzieciom. Konkurencja jest wszedzie i nie da sie jej usunac z codziennego zycia. Co ciekawsze, chlopcy w wieku szkolnym wlasnie potrzebuja rywalizacji, jest to dla nich naturalnym etapem rozwoju. Przegrywajac ucza sie jak radzic ze swoimi emocjami i to ich wzmacnia - przynajmniej powinno. Zakwestionowanie roznic i udawanie ze wszyscy sa tak samo madrzy i sprawni prowadzi wedlug mnie do obnizenia motywacji, postawy roszczeniowej i lenistwa.
    CO nas nie zabije to nas wzmocni :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Organizator WF z klasą:

Program WF z klasą finansowany przez:

Partner WF z Klasą:

Chcemy poznać Twoje zdanie: