Sport.pl

WF z Klasą. Sport elitarny?

Justyna Suchecka
13.08.2014 , aktualizacja: 27.10.2014 09:24
A A A
Drogie fitness kluby, droga odzież sportowa i zdrowa żywność. Czy sport stał się domeną bogatych?

Drogie fitness kluby, droga odzież sportowa i zdrowa żywność. Czy sport stał się domeną bogatych? (Fotolia)

Warzywa są pięć razy droższe niż niezdrowe jedzenie, ponad połowy rodziców nie stać na dodatkowe zajęcia dla swoich dzieci. Ale jest sposób na to, jak najmłodszych uczyć zdrowego stylu życia i mamy go na wyciągnięcie ręki - to lekcje wychowania fizycznego.


Jagody goji, nasiona chia, porzeczka liofilizowana, wiórki kokosa - to tylko część składników śniadania Anny Lewandowskiej, mistrzyni w karate, trenerki, a prywatnie żony reprezentanta Polski w piłce nożnej - Roberta Lewandowskiego. Ania, swoim "power śniadaniem" kilka tygodni temu pochwaliła się na Facebooku. Od razu wywołała burzę, że takie śniadanie jest nie tylko zbyt wymyślne, ale i zbyt drogie. Portale plotkarskie szybko wyliczyły Lewandowskiej, że porcja takiego śniadania kosztowałaby ponad 40 złotych. I na nic zdały się tłumaczenia, że do jednej porcji śniadania używa się raptem łyżeczki nie najtańszych rzeczywiście jagód czy nasion.

Warzywa są pięć razy droższe

Internetowy spór o śniadanie Bogu ducha winnej Lewandowskiej przysłużył się słusznej sprawie - wywołaniu dyskusji o tym, że zdrowy styl życia staje się coraz droższy. Kosztowne jest nie tylko zdrowe jedzenie, ale i uprawianie sportu. To zaś przekłada się na problemy z dodatkowymi kilogramami. Z ostatniego raportu UNICEF wynika, że ze wszystkich krajów Europy to właśnie w Polsce w najszybszym tempie przybywa dzieci z nadwagą. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) mówi o jednej trzeciej polskich jedenastolatków z nadwagą, ich liczba w ciągu ostatnich 30 lat wzrosła dziesięciokrotnie.



Choć z badań wynika, że obecnie w Polsce najbardziej otyli są 11-letni chłopcy - do tego jedynacy, którzy mają własny telewizor w pokoju, to coraz mocniej widoczne są też u nas negatywne trendy, od lat dostrzegane na Zachodzie. A tam wyraźnie widać, że nadwaga idzie w parze z niewysokimi dochodami. W większości krajów europejskich należących do Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) otyłość jest dużo częstsza w środowiskach najuboższych.

Zimą francuska agencja ANSES opublikowała raport, który potwierdził, że dzieciaki z biednych środowisk nie tylko odżywiają się gorzej i mniej różnorodnie, ale także piją więcej wysoko słodzonych napojów (nawet 2,5 szklanki więcej tygodniowo) oraz jedzą mniej warzyw i owoców.

Dlaczego tak się dzieje? Wszystko rozbija się o pieniądze. Jak podaje WHO np. we Francji porcja owoców i warzyw dostarczająca 100 kilokalorii, ma około pięć razy wyższą wartość odżywczą niż równoważna pod względem energetycznym ilość innej żywności, ale jest także pięć razy droższa.

MINISTER SPORTU I TURYSTYKI: ROŚNIE NAM CYWLIZACJA KCIUKA

Bieganie jest tanie, ale...

Podobny stosunek cen zauważyć można również w innych europejskich krajach - w tym w Polsce. Do tego ludzie posiadający niskie dochody mają zwykle ograniczony dostęp do obiektów sportowych iklubów fitness, aokolice, w których mieszkają nie zawsze sprzyjają podejmowaniu aktywności fizycznej. Najtańsze jest bieganie - choć profesjonalne buty do biegania to jednak wydatek, a bez nich łatwo zniszczyć sobie stawy - i ćwiczenie ze wsparciem internetowych trenerek, jak wspomniana już Anna Lewandowska czy Ewa Chodakowska. Do ich ćwiczeń na poprawę sylwetki przyłącza się coraz więcej Polek.

Ale w ogólnym rozrachunku wypadamy naprawdę słabo, bo ponad połowa dorosłych Polaków (52 proc.) w ogóle nie uprawia sportu - tak wynika z ostatniego raportu Eurobarometru. Tylko 5 proc. regularnie uczestniczy w zajęciach sportowych, dla porównania 70 proc. Szwedów ćwiczy co najmniej raz w tygodniu. A będzie jeszcze gorzej, bo nie ćwiczą też dzieci - nie tylko w szkole, gdzie nagminnie zwalniają się z lekcji wychowania fizycznego, ale i poza nią. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Badania Opinii Homo Homini na zlecenie Fundacji "Wawel z Rodziną" wynika, że ponad połowy Polaków nie stać na zajęcia dodatkowe dla swoich dzieci - również sportowe. No a to "tanie bieganie", które coraz częściej kręci dorosłych, niestety w przypadku dzieci nie jest aż tak zaraźliwe. Większość właśnie przed bieganiem na lekcjach ucieka.

I tu znów wracamy do wychowania fizycznego - w obliczu tych wszystkich przygnębiających danych, jego znaczenie powinno być kluczowe. A dobrze prowadzone lekcje mogą być sposobem na niewykluczanie młodzieży ze świata sportu.

Na ratunek wuefiści

Sławek Wojciechowski, nauczyciel wychowania fizycznego z Bydgoszczy, też zauważa, że dziś dostęp do zajęć sportowych staje się coraz trudniejszy. Uważa nawet, że jest z tym podobnie jak w międzywojniu. - Wtedy każdy sport, może poza piłką nożną i gimnastyką w Sokołach kosztował. Rakiety do tenisa, łyżwy, by się poślizgać czy pograć w hokeja, rower - by być cyklistą. Większości społeczeństwa nie było na to stać - przypomina Wojciechowski. W PRL sport umasowiono, ale przy okazji upolityczniono. Państwo postawiło sobie za punkt honoru, by masy bawiły się w sport.

Anna Harris, poznanianka, mówi o tym tak: - Bezpłatnych klubów kajakarskich było kiedyś nad Wartą zatrzęsienie. Jako dzieciaki mogliśmy się zapisać na ping-ponga do Stomila, kosza do Lecha, na piłkę ręczną. Dziś elitarność na pewno na dobre usportowieniu dzieci nie wychodzi.

A jak wspomina Wojciechowski, pod koniec PRL zaczęło się to wszystko walić, bo państwo bankrutowało, a w powstałych klubach sportowych brakowało pieniędzy.

W latach 90. zaczęliśmy więc stopniowo wracać do punktu wyjścia. - Dziś by zainteresować dziecko sportem w klubie, potrzeba sporo pieniędzy - składki comiesięczne, podstawowy strój, obozy w wakacje, wyjazdy na zawody - zauważa nauczyciel. I dodaje, że właśnie dlatego tak ważne są lekcje wychowania fizycznego: - Mogą być darmową alternatywą dla dzieciaków chcących się zaangażować w kulturę fizyczną. Dużo zależy od prowadzącego zajęcia nauczyciela, musi być to człowiek z pasją, oddany dyscyplinie czy sportowi w ogóle.

POZNAJ NAUCZYCIELI WF-U Z KLASĄ. SĄ ZAPALEŃCAMI

Wojciechowski twierdzi, że w samej Bydgoszczy zna kilkudziesięciu takich pasjonatów. O sobie żartują, że zawsze jedną nogą balansują na krawędzi sali rozwodowej. - Bo pasjonaci często robią znacznie więcej, niż muszą - mówi. - Pasja przewyższa bazę sportową, pamiętam SKS z piłki nożnej na asfaltowych boiskach, rzut nie oszczepem, a plastikową laską gimnastyczną. A sala rozwodowa? Bo pasjonat, szczególnie w weekendy tyle samo co rodzinie, czasu poświęca dzieciom ze szkoły. I to za darmo lub za marne grosze. Nie każda żona to wytrzyma.

Ruszajmy się! To działa

Czy ruch w szkole może zadziałać i zatrzymać epidemię nadwagi? Amerykanie pokazują, że tak. Z opublikowanych przed rokiem badań amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wynika, że wzrost wskaźnika otyłości wśród dzieci pochodzących z rodzin o niskich dochodach udało się w USA zatrzymać. W ostatnich latach w 20 stanach wskaźnik ten utrzymał się na niezmienionym poziomie, a w 19 udało się go nawet obniżyć.

Jak to możliwe? To m.in. efekt kampanii społecznej "Ruszajmy się", za którą stoi pierwsza dama - Michelle Obama. W jej ramach w centrach opieki nad dziećmi promowane jest zdrowe odżywianie i aktywność fizyczna. Potwierdza to CDC, które odnotowało związek między tendencją spadkową we wskaźnikach otyłości a wysiłkami, by promować zdrowy styl życia.

Wciąż jednak jest co robić - dwie trzecie Amerykanów ma nadwagę, a 36 proc. dorosłych i 18 proc. dzieci jest otyłych. By to zmienić, rząd USA, który dofinansowuje szkolne posiłki, zmienił niedawno warunki tej dotacji. Teraz wymaga, by szkoły wprowadziły więcej owoców i warzyw oraz zmniejszyły ilość soli i tłuszczów w śniadaniach i obiadach serwowanych uczniom.

JAK ROBIĄ TO W INNYCH KRAJACH? OBAMA MÓWI: LET'S MOVE!

Polska też bierze przykład i wyprowadza tańsze, śmieciowe jedzenie ze sklepików szkolnych. W kwietniu Rada Ministrów pozytywnie zaopiniowała projekt PSL nazywany często "tarczą antyfastfoodową dla szkół". Nowelizacja przewiduje wprowadzenie zakazu sprzedaży, a także reklamowania niezdrowego jedzenia w przedszkolach, szkołach podstawowych i gimnazjach.

Druga edycja programu WF z Klasą trwa

WF z Klasą to program adresowany do nauczycieli i nauczycielek wychowania fizycznego. Działania prowadzone są przez Fundację Centrum Edukacji

Obywatelskiej, we współpracy z "Gazetą Wyborczą" i portalem Sport.pl, ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. 

Wspieramy nauczycieli w opracowaniu innowacyjnych programów zajęć sportowych i pokazujemy, że mądrze prowadzony WF może być przyjemnością dla każdego. Kładziemy szczególny nacisk na zdrowy tryb życia, fair play, aktywizację uczniów mniej sprawnych oraz równe traktowanie chłopców i dziewcząt. 

II edycja programu WF z Klasą rozpoczęła się we wrześniu i potrwa przez cały rok szkolny 2014/2015. Więcej informacji na stronie www.wfzklasa.pl

PYTANIE Największym problemem polskiego WF-u jest?

Liczba oddanych głosów
Dbanie o higienę. Brak możliwości skorzystania z prysznica po zajęciach.
17%
851
Nierówne traktowanie dziewcząt i chłopców. Potrzeby tych pierwszych nie są brane pod uwagę przy planowaniu lekcji.
4%
184
Zajęcia na macie - macie piłkę i grajcie, czyli brak zaangażowania nauczycieli w prowadzenie zajęć
15%
757
Prowadzenie zajęć w klasach I-III. Nauczycielom nauczania początkowego brakuje wiedzy na temat metodyki zajęć.
5%
244
Ocena. Taki przedmiot nie powinien być poddany ocenie. Jeśli już uczeń ma być oceniany to za indywiudalny postęp.
16%
783
Lekceważenie przez rodziców WF-u. Niedocenianie przez nich istoty ruchu w poprawnym rozwoju ich dzieci.
10%
485
Nagminne zwalnianie bez większego powodu uczniów z zajęć.
17%
946
Wyśmiewanie osób mniej sprawnych przez innych uczniów.
16%
800
5050
Zobacz także
  • 3
  • 2
Komentarze (54)
Zaloguj się
  • kor-ka

    0

    A moją aktywność kiedyś uratowało częściowe zwolnienie z WF-u :)
    I mądra Wuefistka. A było tak...
    Uwielbiałam ćwiczyć, ale często się przeziębiałam. Jeśli na początku przeziębienia musiałam ćwiczyć, to szybko kończyło się czymś cięższym. Wtedy dostawałam zwolnienie, które kończyło się albo za późno (i zdrowa nie mogłam ćwiczyć) albo za wcześnie (i znów wpadałam w chorobę, nie mogąc ćwiczyć przez kolejne parę miesięcy, horror). W efekcie całymi miesiącami nie ćwiczyłam, bez sensu.

    Aż pewnego dnia nauczycielka WF-u ze mną porozmawiała, ustaliła w czym rzecz i poprosiła, żebym przyniosła jej częściowe zwolnienie z WF-u. Tak ma się nazywać i ona na tej podstawie będzie mnie dopuszczać do ćwiczeń albo z nich zwalniać, w zależności od tego, jak sama ocenię swój stan.
    Od tamtej pory tylko od czasu do czasu wypadały mi jedne zajęcia, kiedy akurat zaczynało mnie brać przeziębienie. Ponieważ tego dnia nie ćwiczyłam, to przeziębienie mnie nie wzięło, nie przerodziło się w nic cięższego i nie straciłam bez sensu kolejnych kilku miesięcy WF-u.

    Ale do tego potrzebna była myśląca nauczycielka.
    I takich właśnie mądrych nauczycieli wszystkim życzę.

    --
    kor.blox.pl/html

  • s0ap

    Oceniono 4 razy 0

    Co za bzdura! Od kiedy to wiszenie na trzepaku czy granie w piłkę jest droższe od ślęczenia przed konsolą czy tabletem?

    Jak widać każda wymówka jest dobra, aby zasadzić doopę na kanapie z czipsami i pilotem.
    Teraz jak się okazuje prosty spacer, rower, czy bieganie, to czynności dla bogatych?

    A może tym "biednym" ludziom się po prostu nie chce i m.in. dlatego są biedni?

  • sodwadniony

    Oceniono 2 razy 0

    W przypadku dzieci zdobywanie sprawności fizycznej jest naturalne, a może być też w przypadku treningów sportowych wychowawcze i to co je od tego odciąga to komputer i konsumpcjonizm. ale nie przesadzajmy z tą zdrowotnością sportu dla dorosłych.

    jak widzę tych biegających jak łamagi sapiących z powykrzywianymi nogami mieszczuchów to oczy przecieram ze zdumienia, że ktoś to wiąże ze zdrowiem. siedzący tryb życia jest niezdrowy, ale odbijanie się w drugą mańkę jest groteskowe. zdrowe to jest chodzenie zamiast jazda do kościoła samochodem, zdrowa jest zabawa i tańce, zrobienie przysiadu i zabawa relaksująca. A nie odwalanie pewnej pracy fizycznej z stroperami seriami i miernikami . Sport nie jest dla każdego, nie każdy wynosi z tego korzyści.

  • bartlomiejkos

    Oceniono 6 razy 6

    Bzdury! Aby zdrowiej się odżywiać nie potrzebujemy wspomnianych jagód goji, nasion chia, porzeczek liofilizowanych itd., wystarczy zacząć jeść regularnie i brać do pracy kanapki, aby coś zjeść co trzy godziny. Sałatka w plastikowym pojemniku jest lepsza i osiągalna, ale, o zgrozo, trzeba ją sobie przygotować.
    Dodatkowo, naszej sylwetce bardzo pomoże nie wypijanie trzech browców z Lidla co wieczór. I podarowanie sobie ostrej bani co weekend.
    Do biegania potrzebujemy butów, prawda. Ale przeżyjemy bez Asics'a, Adidasa i Nike'a. Sieci handlowe już zauważyły nowe trendy i oferują buty i odzież sportową przyzwoitej jakości w rozsądnych cenach.
    Jeśli jeszcze obejdziemy się bez paczki papierosów dziennie, to okaże się że nie wydaliśmy 350 PLN przez miesiąc. Ale nie musimy zaoszczędzonych pieniędzy wcale wydawać na klub fitness czy siłownię, tam także nie rozdają rzeczy podstawowej, chęci. Ćwiczyć i biegać da się po prostu.
    Skąd to wiem? Jeszcze trzy lata temu wypijałem 3 browary dziennie i paliłem paczkę fajek. W dni weekendowe, czyli imprezowe, dwie.
    Moja babcia wspominała jak po wojnie dzieliła parówki, aby każdy z rodziny dostał trochę na śniadanie. To była bieda, w której dziadek organista zawsze miał wyprasowaną koszulę.
    Dzisiejsza biada wypija czteropak, wypala dwie paczki papierosów, oglądając bzdety na płaskim TV, bawi się dwoma telefonami i nosi sportowe brudne ciuchy, czując się przy tym bardzo biedna i niesprawiedliwie potraktowana przez życie.
    Bieda owszem jest, ale głównie mentalna.
    Z góry przepraszam wszystkie osoby które poczuły się dotknięte. Starałem się przedstawić część zjawiska, które ze smutkiem obserwuję.

  • parampam2

    Oceniono 1 raz 1

    Dajcie se spokój z tym bieganiem! Jakoś 15 lat temu latałem prawie całe lato za piłką i jakoś rodzice mieli pieniądze na trampki bo tyle trzeba było zmieniać. Jak pracowałem do 18 to o 20 też na boisku się meldowałem.

  • janadamf

    Oceniono 19 razy -1

    Rozwiazanie jest proste-wyrzucic dyskonty z Polski. Wtedy zapomnimy o biednych i wszyscy bedziemy kupowac w :Delikutasach"

  • citizenwhite

    Oceniono 43 razy 31

    Aha, kettle to jakies 150zl jednorazowo, jak ktos ma wiecej do wydania, to sztanga plus 50kg obciazenia to bedzie jakies 300zl - i wystarczy zeby zrobic sylwetke, nabrac wytrzymalosci i sily dynamicznej. Jasne, zawodowym kulturysta z tym sie nie zostanie, ale naprawde mozna zrobic bardzo ciezki i zroznicowany trening. Co do jedzenia - byle smieciowy zestaw w fastfoodzie to jakies 20zl, a grubasy przeciez nie zadowola sie jednym zestawem. Natomiast zielenina z mrozonki to jakies 3zl za pol kilo, makaron durum to jakies 4 zeta za pol kilo, ryz basmati podobnie, kurczak i twarog sa tanie, podobnie wysokiej jakosci majonez i olej. Jajka sa tanie, grachamki tez kosztuja jakies 70gr za sztuke, jablka wiadomo tanie, owoce sezonowe w sezonie tanie. W cenie zestawu lub dwoch mozna opedzic caly dzien na bogato. Tylko trzeba chciec, stanac przy garach i jeszcze zrobic trening. Obecnie dziennine zjadam, redukujac tluszcz, jakies poltora kilograma jedzenia w odpowiednich proporcjach, i twierdze, ze w fastfoodach za 4 posilki zaplacilbym wiecej, a dostal glownie polepszacze smaku tluszcz. Zatem nie jeczec, ze bieda, ze ciezko, ze glowaz boli, tylko do roboty, jesc normalnie a nie wiadrami i cwiczyc, a smalcu i zadyszki nie bedzie.

  • r0b0l

    Oceniono 54 razy 22

    Polacy, jak to chłopski naród, są leniwi i nieruchawi.
    Aktywność fizyczna tylko wtedy kiedy trzeba, rekreacja to fotel, grill i telewizja i szczyny piwne.

    Żarcie-picie-spanie, a od tego nie ma się posągowej figury

    Wystarczy przejechać się na plaże w Chorwacji i przyjrzeć tym zapuszczonym spasionym morświnom w wieku 30-50, zdecydowana większość jest z Polski

    Co robi Polak w łykend: zażera się przy grilu.
    co robi Polak na urlopie: żre, leży i śpi

    Nawet do kościoła w niedzielę 500 metrów musi samochodem żeby się dópa nie zmęczyła.

    Żadne cud diety ani programy nie pomogą, dzieciaki nie chca ćwiczyć na WF to niech nie ćwiczą, krócej i gorzej pozyją.
    Z genami jeszcze nikt nie wygrał...

  • aria_pura

    Oceniono 40 razy 28

    Wuef polegający na komendach: "Mostek! Nie umiesz? Dwa!"*, "Szpagat! Nie umiesz? Dwa!", "Stanie na rękach! nie umiesz? Dwa!", "Sto metrów w dziesięć sekund! Nie umiesz? Dwa!" okraszonych chamowatymi komentarzami belfra i "wysportowanych" matołków na temat sprawności fizycznej co bardziej niezdarnych jednostek z całą pewnością zachęca do ruchu.
    * "Dwa" obowiązywało za moich czasów. Teraz najniższa jest chyba jedynka, ale idea się nie zmieniła.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Organizator WF z Klasą:

Program współfinansowany przez:

Chcemy poznać Twoje zdanie: