Sport.pl

60 minut ruchu zamiast Facebooka

Jak przekonać do aktywności fizycznej dziecko, które unika rywalizacji z rówieśnikami, i im starsze, tym bardziej jest gnuśne? 5 września wystartowała II edycja programu WF z Klasą.


AMARANTUS, KLUB FITNESS - SPORT ELITARNY? JEST WF!

Płaski brzuch i patykowate nogi - tak w 1979 r. wyglądał statystyczny 12-latek. Słodycze jadł raz w tygodniu i sporo się ruszał. Nie mógł co prawda liczyć na to, że rodzice zapiszą go na squasha lub ściankę wspinaczkową, ale regularnie dostarczali mu innych rozrywek: dywan do trzepania, wiadro z węglem albo grabie.

Od tej pory nasz PKB wzrósł grubo ponad 100 procent. Dzieci ubyło, a te, które są, obrosły tłuszczem. To widać w statystykach: w 1979 r. chłopcy wisieli na drążku średnio 17 sekund, dziś tylko 7. Dziewczyny wtedy wytrzymywały 14 sekund, dziś 6,5, czyli prawie tyle, ile chłopcy. Teraz mamy przynajmniej równość, tylko szkoda, że idzie w dół.

Taką samą degrengoladę widać w wynikach skoku w dal.

Według Światowej Organizacji Zdrowia dzieci i nastolatki powinny ćwiczyć co najmniej 60 minut dziennie. To nie musi być intensywny trening, wystarczy jazda rowerem lub nawet spacer, ale i tak w Polsce to zalecenie wypełnia tylko jeden na czterech 11-latków i jeden na dziesięciu 17-latków. Sytuacja pogarsza się co roku. W 1990 r. sport regularnie uprawiało 25 proc. nastolatków, a dwie dekady później tylko 16 proc.

Trzeba dzieciom pomóc, bo zrośnięcie z kanapą może być groźne. Według WHO na świecie 3,2 miliona zgonów rocznie jest spowodowanych zbyt małą aktywnością fizyczną. Nie łudźmy się, że to problem innych społeczeństw - to polskie dzieci tyją najszybciej w Europie.

MINISTER SPORTU I TURYSTYKI: ROŚNIE NAM CYWILIZACJA KCIUKA!

Nie da się też zrzucić winy na kogoś z zewnątrz: statystyczne dziecko bardziej psuje dom niż szkoła. Z badań Ministerstwa Sportu wynika, że w weekend dzieci znacznie dłużej niż w tygodniu siedzą przed komputerem i telewizorem. Większość rodziców akceptuje bowiem spędzanie wolnego czasu w bezruchu. Dorosłym jest to często na rękę - uzależnieni od portali społecznościowych, seriali czy gier nie mają kiedy nauczyć dzieci, że wolny czas spędza się na rowerze czy basenie. Małym dzieciom, w których jeszcze nie wyplenili naturalnej potrzeby ruchu, wciskają tablety i telefony z grami. Dzięki temu nie skaczą po mieszkaniu, więc są "grzeczne".

W badaniach widać, że ratunkiem może być szkoła. Pod warunkiem że dziecko ma szczęście do nauczyciela z pasją i dyrektora, który nie uznaje sportu za fanaberię. Niestety, nie ma w Polsce jednego wysokiego standardu lekcji wychowania fizycznego - część szkół organizuje głównie zajęcia na "macie" (macie piłkę i gracie), część urządza wycieczki, zawody, tańce i wszystko inne, co może zachęcić dzieci do ruchu.

Są szkoły, gdzie dyrektorzy akceptują wypisywanie dzieciom zwolnień z WF-u, mimo braku podstawy prawnej. Ale są i takie, gdzie wuefiści specjalnie dobierają ćwiczenia dla dzieci mniej sprawnych lub przewlekle chorych, by pomóc im dbać o ich zdrowie zgodnie ze specyficznymi potrzebami.

Takich nauczycieli wyławia i promuje akcja WF z Klasą, której patronujemy. Oby nauczycielom udało się wygonić nasze dzieci na boiska. Możemy im w tym pomóc, dlatego radzimy:

JAK PODNIEŚĆ DZIECKO Z FOTELA

1. Daj przykład. Jeśli traktujesz sport jak karę, nie będziesz wiarygodny w przekonywaniu dziecka.

2. Porzuć samochód. Odprowadzaj dziecko do szkoły pieszo lub woź rowerem. Nie podwoź dziecka samochodem na zajęcia dodatkowe. Odstawienie auta powoduje konkretne codziennie zwiększenie wysiłku fizycznego.

3. Odpuść ambicje. Aby być zdrowym, nie trzeba uprawiać wycieńczających sportów. Część specjalistów uważa wręcz, że te lekkie są zdrowsze, bo rzadziej powodują kontuzje, a równie dobrze wzmacniają odporność i przyspieszają metabolizm. Ping-pong czy taniec zupełnie wystarczą.

4. Nie mów o odchudzaniu. Nie da się zbudować trwałej motywacji do ćwiczeń na walce z samym sobą. Jeśli dziecko słyszy od dorosłych: "Masz nadwagę, zacznij się wreszcie ruszać", szansa, że pokocha sport, jest nikła. Aktywność fizyczna powinna być przyjemnością i relaksem.

Z życia wzięte:

Marysia, 38 lat, Staś, 13 lat, Zosia, 9 lat wieś na Mazowszu

- Staś właśnie w tym roku wraca na WF po rocznym zwolnieniu. Dostał je od lekarza, bo ostatnio za szybko urósł. Nie jest zadowolony, że znów musi ćwiczyć. Nie lubi WF-u ani w zasadzie żadnego sportu. Żeby chociaż w piłkę chciał grać...

Zapisaliśmy go na basen, bo lubi się moczyć w wodzie, ale nie jest zadowolony, bo trener narzuca spore tempo.

Za to Zosia uwielbia sport. WF uważa za nudny, ale i tak zawsze ćwiczy, nie potrafiłaby w ławce usiedzieć. Po szkole chodzi na karate i taniec hip-hopowy.

Oboje z mężem jesteśmy wysportowani i próbujemy aktywizować dzieci, ale widać, że nie na wszystko mamy wpływ - z Zosią nam wychodzi, a ze Stasiem nie.

Teraz namawiam syna do jogi. Ćwiczymy razem, ale on ciągle przewraca oczami, jęczy i stęka.

Sylwia, 33 lata, Artur, 11 lat Tromsoe, Norwegia

- WF to ulubiony przedmiot Artura, ma go dwie godziny tygodniowo. Wydaje się, że to mało, tylko że zajęcia sportowe są tu na każdej przerwie - dzieci szybko się ubierają i wychodzą na dwór grać. I to nawet gdy pada deszcz lub jest siarczysty mróz.

Szkoła organizuje mnóstwo wycieczek sportowych - w góry, na ryby albo każe wszystkim dzieciom przyjechać rowerem i robią całodniowy rajd. Zimą całe dnie spędzają na nartach.

JAK TO ROBIĄ ZA GRANICĄ? OBAMA MÓWI: LET'S MOVE!

Na WF nie ma żadnych sprawdzianów, tylko zabawa. Nauczyciele pokazują dzieciom wszystkie możliwe sporty, nawet łucznictwo czy skoki na trampolinie. Jest teraz debata w Norwegii o WF-ie - nauczyciele apelują, żeby był codziennie, bo wysportowane dzieci lepiej się uczą, są bardziej skoncentrowane. Są szkoły, które już to wprowadziły.

Między rówieśnikami jest presja, żeby uprawiać sport - pod dom podjeżdża grupa dzieciaków na rowerach i zabiera Artura. Kiedy wracam z pracy i syna nie ma w domu, to znaczy, że poszedł grać w piłkę. Teraz chce się dodatkowo zapisać do drużyny hokejowej.

Razem jeździ ze mną na nartach, na rowerze, chodzimy też po górach. Nie jest wielkim fanem biegania - szkoda, bo ja to bardzo lubię.

Marta, 36 lat, Iga, 14 lat, Lublin

- Córka nie lubi WF-u, a najbardziej gier zespołowych. Problem w tym, że w szkole Igi wokół nich kręci się cały WF. Igę odstrasza rywalizacja. W zeszłym roku szkolnym dostała dwóję na semestr, bo tylko osiem razy ćwiczyła na zajęciach. Ja jej zwolnień nie wypisuję, ale ona, kiedy nie chce ćwiczyć, po prostu mówi pani, że nie ma stroju. Chociaż wiem, że ma!

Próbowałam ją namawiać: córciu, przebierz się i choćby stój pod ścianą, nie musisz być przecież najlepsza. Nie wyszło.

Negocjowałam też z panią, żeby postarała się jakoś urozmaicić zajęcia, czymś Igę zachęcić. Nie pomogło - cały czas są gry zespołowe.

Iga dorasta i zaczyna jej przeszkadzać, że się poci, więc chciałaby się po lekcji umyć. Nie może, bo przerwa po wuefie trwa tylko pięć minut.

Kiedy Iga była młodsza, chodziła po szkole na tańce. Namawiam ją, żeby do tego wróciła, ale ona nie chce. Kiedy ma wolny czas, leży z książką. W wakacje potrafiła tak trzy dni z rzędu przeleżeć, nie przebierając się z piżamy.

Druga edycja programu WF z Klasą trwa

WF z Klasą to program adresowany do nauczycieli i nauczycielek wychowania fizycznego. Działania prowadzone są przez Fundację Centrum Edukacji

Obywatelskiej, we współpracy z "Gazetą Wyborczą" i portalem Sport.pl, ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. 

Wspieramy nauczycieli w opracowaniu innowacyjnych programów zajęć sportowych i pokazujemy, że mądrze prowadzony WF może być przyjemnością dla każdego. Kładziemy szczególny nacisk na zdrowy tryb życia, fair play, aktywizację uczniów mniej sprawnych oraz równe traktowanie chłopców i dziewcząt. 

II edycja programu WF z Klasą rozpoczęła się we wrześniu i potrwa przez cały rok szkolny 2014/2015. Więcej informacji na stronie www.wfzklasa.pl

Więcej o:
Komentarze (51)
60 minut ruchu zamiast Facebooka
Zaloguj się
  • gazetopolaczek

    Oceniono 6 razy 6

    Chciałbym tylko państwu przypomnieć, że za komuny wuef też był byle jaki. Może nawet gorszy, bo było jeszcze mniej sal gimnastycznych, przeludnione klasy, brak sprzętu sportowego itd. A mimo to, grube dzieci należały do rzadkości, więc to raczej nie tu jest problem. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, dwie godziny wuefu tygodniowo, nawet najlepiej prowadzonego, niewiele zmieni. Żeby być w dobrej formie, trzeba się ruszać znacznie więcej.

  • sselrats

    Oceniono 9 razy -5

    60 minut Facebooka? Chyba 60 minut Facebooki. 60 minut książka czy książki?

  • sselrats

    Oceniono 7 razy 1

    W USA najbardziej otyle jest murzynstwo i meksyki. Biali sa w wiekszosci szczupli i wysportowani. CIekawe dlaczego w Polsce tyle otylosci???

  • sselrats

    Oceniono 4 razy 2

    Dlatego jes dobrze jak przy domach ludzie maja baseny zeby dzieci poplywaly i poruszaly sie w wodzie.

  • sselrats

    Oceniono 3 razy -1

    Dobrze, ze dzieci slabe, przynajmniej rodzicow nie nabija.

  • aloiw1985

    Oceniono 7 razy -3

    ja nie rozumiem, problem pocenia i nie-komfortu (może to przeszkadzać nastolatkom), ale można szybko rozwiązać, Za czasów mojej szkoły, miało się w-f na ostatniej lekcji i każdy ćwiczył, to była odskocznia od przeładowanych materiałem przedmiotów. Nauczycielka tez była super, można z nią było pogadać, odpuszczała kiedy byłyśmy zmęczone, grałyśmy w siatkówkę. Zawody- rywalizacja to są najlepsze wspomnienia mojego pokolenia.
    Mój syn(8lat) uwielbia ruch. Basen, karate, rower, rolki, piłka nożna i plac zabaw - Kocha to. Oczywiście lubi tez posiedzieć na tablecie, przed telewizorem, ale wszystko jest dla ludzi. Nie wyobrażam sobie żebym musiała mu wypisać zwolnienie z wf bez podstaw, to dla niego byłaby najgorsza kara.

  • sybirak2

    Oceniono 8 razy 2

    Wyrzucić z naszego życia żarcie amerykańskie, facebooka i wszystko, co amerykańskie, a oprócz tego wprowadzić im wizy.

  • nowy506

    Oceniono 12 razy -10

    dzieci są otyłe? - bzdura!!!! dzieciom wystają żebra, dzieciom wszystko widać, skórę i kości, widziałem chudego dzieciaka u którego głowa wyglądała jak czaszka. dawniej dzieci były niesamowicie otyłe i chodziły boso, później dzieci były o średniej wadze i nie były co prawda bose ale nie miały tyle luksusów co teraźniejsze dzieci, teraz dzieci są chude i żyją w niewyobrażalnych luksusach maja piłki, cały czas się tłuką wszędzie trochę czasu spędzają przy komputerze ale niewiele, w przyszłości dzieci będą bardzo chude, oprócz ubrań, butów będą nosić również maski anonymous, i będą wspinać się po drzewach, będą cały czas biegać, będą mieć gry z możliwością strzelania do ludzi na których będzie możliwość biegania - dzieci będą chude tylko ze staną się nie do opanowania, będą chuliganami. niedługo się doczekają takich chudych dzieci ze będą wyglądać jak skóra i kości, będą chuliganić niszczyć i będą żyć a niewyobrażalnych luksusach. uczcie dzieci sportu to wyrosną na chuliganów. nowinki techniczne będą pomagać w tym żeby dzieci były chude, zajęcia W-F-u będą bardziej odchudzać polskie dzieci, dzieci będą nosić maski anonymous więc będą jeszcze chudsze ponieważ nie będą musiały się wstydzić tego że będą uprawiać sport, luksusy też wpłynął na zmniejszenie apetytu u dzieci. ale jak dzieci bada chude staną się chuliganami. ale czy to wszystko dla dzieci dobre żeby dzieci były chude? im grubsze dziecko tym spokojniejsze. kiedyś dzieci niczego nie miały dla rozrywki, były otyłe ale zawsze były spokojne. dzieci są otyłe? ciekawe gdzie? dawajcie dzieciom zdrową żywność, to polska będzie w biedzie. co prawda mamy 21 wiek gdzie modne jest żeby dziecko było chude, ale ta nowoczesność nas kiedyś zgubi więc możne lepiej żeby dzieci spędzały czas przy komputerze, będą spokojniejsze. nowoczesność jest dobra ale nie wszystko co jest nowoczesne jest dobre, dlatego trzeba po staremu tuczyć dzieci i nie zapewniać im żadnych sportowych rozrywek, lepsze grube dziecko które jest spokojne niż chude które chuligani i wszystko niszczy. teraz dzieci są sporo chudsze od tych co były 30 lat temu

  • theha

    Oceniono 6 razy -4

    Ja na miejscu tych dzieci wytoczył sprawę w sądzie o zaniedbanie! Rodzice nie mają teraz czasu przypilnować swoje dziecko, od małego wdrażać dobre nawyki żywieniowe i zainteresowanie np. bieganiem po podwórku, to potem będą musieli znaleźć czas, jak dzieci, w dorosłym wieku będą musieli znaleźć czas i pieniądze, aby leczyć ich z chorób układów krążenia. Nadciśnienie górą! Fajnie to ktoś ujął w tym artykule.

    www.slowdaylong.pl/tuczysz-dziecko-jak-mala-swinke-jak-dorosnie-to-zrobi-ci-niezly-gnoj/
    D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX