Sport.pl

Macie piłkę i grajcie? Porzuć schematy

Dwóch kapitanów wybiera po kolei skład do drużyny. Na końcu zostają tylko okularnicy i dzieci z nadwagą. Dla nich nie ma miejsca na boisku, liczą się tylko wysocy, zwinni i szybcy. Pozostali odwracają się od sportu na lata, a czasem na zawsze.
Podstawa programowa wymaga wprowadzania różnorodnych form aktywności, w tym sportów drużynowych. Te jednak nie muszą być wcale koszmarem. - Wiele zależy od samego nauczyciela. Jego zadaniem jest pokazanie dzieciom czym jest drużyna. Tego, że każdy jej członek jest równie ważny, bez względu na pełnioną funkcję - mówi Ewa Serwotka, psycholog sportu.

Sporty drużynowe to intensywny trening nie tylko ciała, ale i umysłu. - Nie ma dwóch identycznych akcji ani w ataku, ani w obronie. Prócz biegania trzeba używać jeszcze trochę głowy. Dlatego jest to tak fascynujące, bo nigdy nie wiadomo jak będzie wyglądała każda kolejna akcja na treningu czy meczu - przekonuje Patrycja Kulwińska, reprezentantka Polski w piłce ręcznej. Na boisku trzeba być czujnym, niezwykle uważnym, skupionym. To z kolei przekłada się na wyniki w nauce. - Sport drużynowy fantastycznie wpływa na koncentrację uwagi, skupienie. Ta umiejętność pozwala dziecku efektywniej się uczyć - mówi Ewa Serwotka - rodzice boją się, że uczniowie skupieni na sporcie będą mieli problemy z innymi przedmiotami, dlatego starają się dzieci od niego odciągnąć. Takie podejście ma jednak krótkie nogi. Na boisku jasno klaruje się wiele schematów, które łatwo możemy przenieść na inne obszary. Nie przerobione na boisku, trudniej będzie wdrożyć do codzienności.

Dojrzałość w sporcie, dojrzałość w życiu

- Sport niesamowicie wpływa na rozwój inteligencji emocjonalnej. Dyscypliny zespołowe odgrywają w tym zakresie jeszcze większą rolę. Dzieci stają się bardziej świadome siebie, swoich emocji. Gra w drużynie to jednocześnie sztuka empatii - mówi Ewa Serwotka. Nawet towarzyskie mecze rozgrywane między uczniami tej samej klasy potrafią rozbudzić niesamowite emocje. Zmuszają do motywowania się nawet wtedy, gdy jest się już zrezygnowanym lub zmęczonym, co również pomaga w codziennych zmaganiach się na innych polach.

- Piłka ręczna czy koszykówka to także wspaniały bodziec do nauki odraczania sukcesu. W sporcie jak i w życiu. Gratyfikacje rzadko przychodzą bez wysiłku - przekonuje Ewa Serwotka.

Okularnik w grze

Niestety sport ujawnia nie tylko wielkie talenty. W lekcjach WF-u uczestniczą również dzieci słabsze, mniej sprawne. Czy one powinny dać sobie spokój z aktywnością? - To jest oczywiste, że nie każdy ma te same zdolności. Grunt, aby w każdym zauważyć coś dobrego, niepowtarzalnego. Nauczyciel powinien skupiać się na pozytywach w każdym uczniu, podkreślać je - przekonuje Ewa Serwotka. Psycholog sportu dodaje również, że rolą WF-isty jest oczekiwanie od dzieci przede wszystkim zaangażowania, bez względu na końcowy wynik w grze. - Na boisku szkolnym nie ma roli ważnej i ważniejszej, każdy zawodnik pełni swoją rolę. Jeśli chociaż jedna osoba zacznie odpuszczać, to cierpi na tym cała drużyna i to właśnie nauczyciel musi umieć pokazać. Wtedy indywidualne predyspozycje każdego z uczniów uzupełniają się wzajemnie i tworzą całość. A całością jest w tym przypadku zespół - mówi pani Ewa.

Zaangażowanie całej klasy nie jest łatwe, wymaga pomysłowości i cierpliwości ze strony nauczyciela, jednakże wysiłek procentuje. - Poziom sprawności dzieci bywa bardzo zróżnicowany i nie można schematycznie prowadzić każdej lekcji WF-u. Jednym z moich sposobów na wciągnięcie wszystkich dzieci jest tzw. gra uproszczona, w której pozbywam się jednego z elementów danej dyscypliny, np. kozłowania w koszykówce. Innym razem wprowadzam zasadę, że każdy z poszczególnych uczestników kryje tylko jedną osobę. To powoduje, że obie drużyny muszą w całości współpracować- mówi Michał Sumara, nauczyciel WF-u. Pomocne są także różnorodne gry i zabawy, wykorzystujące proste reguły, które pozwolą wszystkim zdobywać punkty np. tylko za złapanie piłki. - Pomysłów jest wiele, jednak dzieci nie będą chciały angażować się w grę bez odpowiedniego podejścia nauczyciela. To on przekazuje uczniom idee, które kryją się pod słowami: drużyna, zespół, rywalizacja - podkreśla WF-ista.

Bo nauczać trzeba umieć

Problemem wielu nauczycieli WF-u jest monotonia i skupianie się na swojej ukochanej dyscyplinie. A tą bardzo często wyłącznie jest piłka nożna - mówi Paulina Milczarek, WF-istka z Poznania. Bogactwo sportów drużynowych jest ogromne, warto je pokazywać i wszczepiać dzieciom. - Dyscypliny zespołowe to okazja do budowania ponadczasowych i niezwykle ważnych wartości. Na WF-ie dzieci mają okazję uczyć się czym jest współpraca, gra fair play. To także bodziec do mobilizowania siebie nawet gdy się nie chce, gdy ma się gorszy dzień, bo przecież liczy się w tym momencie drużyna - przekonuje Ewa Serwotka.

W sporcie drużynowym wiele zależy od samego nauczyciela. To on uczy i wzmacnia pozytywne zachowania uczniów. Jego zadaniem jest pokazywanie, iż gra na boisku powinna polegać na współpracy. - Na boisku jednostki nie wygrywają. Sport drużynowy to kształtowanie umiejętności pracy w dużej grupie, bo jak wiadomo, w grze drużyna jest najważniejsza - mówi Patrycja Kulwińska. Takiego samego zdania jest Ewa Wilczek, niegdyś zawodniczka reprezentacji w piłce ręcznej, obecnie nauczycielka WF-u - Staram się pokazać uczniom, że każda rozgrywka na boisku to jedność, zbiorowa odpowiedzialność. Wspólnie cieszymy się z sukcesów i wspólnie przechodzimy przez porażkę. Chcę, by dzieci wyciągały wnioski z każdej rozgrywki - mówi Ewa Wilczek. 

Przybij piątkę, żyj na piątkę

W żadnym sporcie, również w dyscyplinach drużynowych nie unikniemy gorzkiego smaku przegranej. W zespole jednak, łatwiej ją znieść. - Nie oszukujmy się, porażka jest i zawsze będzie bolesna, co nie znaczy, że nie może stać się nauką dla obu stron. Przybijanie piątek, gratulacje są wspaniałą formą podziękowania za konfrontację. Nawet, jeśli na początku będzie to pusty gest, gdy takie zachowanie wejdzie w krew, stanie się normą również w życiu codziennym - przekonuje Ewa Serwotka.

- Dyscypliny zespołowe mogą wiele zbudować, ale równie dużo zniszczyć. Wybieranie składu drużyn od najlepszych do najsłabszych jest niedopuszczalne. Taka metoda niszczy całą wiarę we własną wartość - mówi Paulina Milczarek. Sposobów na poprawienie jakości WF-u jest wiele. Skład zespołu można tworzyć przez losowanie, gry liczbowe. - Wszystko zależy od samego nauczyciela. Jego chęci samorozwoju, obserwacji, wczuwania się w emocje innych - dodaje nauczycielka.

Sport zespołowy pomaga rozbudzać w dzieciach świadomość, iż w grupie mogą one imponować czymś więcej niż wyglądem. W swej formie wykorzystuje to, co dla młodych ludzi jest najważniejsze: poczucie przynależenia do drużyny, zaufanie, elementy współpracy. - Tego dzieci zbyt często nie znajdują na innych lekcjach niż WF. Wspólne emocje, bycie w grupie to niezwykle ważne elementy dla młodych ludzi. To, jak dzieci będą współpracowały na boisku stanowi zapowiedź tego, jak będą sobie radziły w późniejszym życiu - mówi psycholog sportu.

Druga edycja programu WF z Klasą trwa

Akcja wspiera nauczycieli w rozwijaniu kultury fizycznej uczniów i przyczynia się do wypracowania pomysłów na nowoczesne lekcje. 1 września ruszyła druga edycja, która potrwa do 31 sierpnia 2015 roku. W programie uczestniczy 1500 szkół. Program prowadzony jest przez Centrum Edukacji Obywatelskiej we współpracy z "Gazetą Wyborczą" i Sport.pl, współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Program objęty jest honorowym patronatem minister edukacji narodowej oraz ministra sportu i turystyki. Więcej o akcji przeczytasz na stronie www.wfzklasa.pl

Więcej o:
Komentarze (18)
Macie piłkę i grajcie? Porzuć schematy
Zaloguj się
  • wredna_pizza

    Oceniono 4 razy 2

    U nas grali ci od A do K przeciw tym od L do Z i nie było żadnego wybierania. I był względna rownowaga.

  • franek.h

    Oceniono 13 razy 9

    Odnosłem wrażenie, że ten bełkot już kiedyś słyszałem. Pogrzebałem w pamięci, pogrzebałem w internecie i oto proszę, jest:
    "Szczególną rolę w wychowaniu młodego pokolenie, w kształtowaniu jego postaw ideowych, aktywności społecznej i rozwoju osobowości spełnia sport zespołowy.
    Szkoły, uczelnie, zakłady pracy, orgaznizacje młodzieżowe, zrzeszenia sportowe powinny kształtować wysoki poziom sprawności fizycznej uczniów, studentów, robotników i całego młodego pokolenia.
    Młodzież powinna być przygotowana do rozumienia roli każdego zawodnika na boisku, wydobywać z gry bogactwo i treści najbliższe naszej socjalistycznej epoki.
    Trenerów sportowych- społecznych działaczy frontu socjalistycznego wychowania -
    należy otaczać szacunkiem i uznaniem oraz udzielać im poparcia przez władze państwowe i społeczne."

  • 102martini

    Oceniono 14 razy 4

    Od małego dziecka chodziłem (i nadal chodzę w okularach). Nic mi to nie przeszkadzało, być kapitanem klasowej, potem klubowej i uczelnianych drużyn. To ja, w wielu kwestiach dyrygowałem kolegami na boisku i poza nim. Ja grałem pierwsze skrzypce w mistrzostwach Polski szkół wyższych, gdy zdobywaliśmy srebrne medale (porażka w finale 1:2 ze Szczecinem). "Okularnicy" też potrafią. A wuefy? Za to co się dzieje winnych jest wielu. Dzieci, nauczyciele, cywilizacja, księża, itd. Długo można wyliczać... Pozdrawiam "okularników" i "grubasów" w szkołach. Nie dajcie się. Gorsi nie jesteście.

  • meskakoszula

    Oceniono 4 razy 4

    @edziufujara
    Na zajęciach z wf powinno chodzić o zaszczepienie w każdym dziecku chęci i miłości do ruchu, do sportu. Tylko, że trudno to robić w sportach typu piłka nożna, koszykówka, gdzie cechy dobrego gracza są ściśle określone. Ale futbol amerykański już angażuje grubasów do gry. A okularników można nauczyć tańczyć, a tych z krzywym kręgosłupem na basen wysłać. Tylko nauczycielowi musi się chcieć. Chodzi o znalezienie niszy w której ci najgorsi będą najlepsi.

  • i_jeszcze_jeden_i_jeszcze_raz

    Oceniono 6 razy 4

    @fanklubknch
    I coś mi mówi, że cierpią na tę manię głównie ci nienajlepsi. :)

  • i_jeszcze_jeden_i_jeszcze_raz

    Oceniono 25 razy 19

    Problem jest szerszy. Pracodawcy, imaginuj sobie, spośród dziesiątek ofert wybierają pracowników z najwyższymi kwalifikacjami! Inni odwracają się od pracy, czasem na lata. Redakcje na ten przykład - najlepszych dziennikarzy. Na szczęście GW nadrabia w tym temacie, bo zatrudnia takie miernoty, że żal czytać ich wypociny.

    Nie wspominając już o tym, że to nieprawda. Nienawidziłem WF z racji bycia grubym okularnikiem. Ale cieszyłem się sympatią wśród kolegów i zawsze do drużyny trafiałem bez problemu. Nikt się po mnie niczego nie spodziewał, moje wyczyny były kwitowane pobłażliwym uśmiechem, ale grałem i wszyscy dobrze się bawili. To nie skład na IO, na litość.

  • gr_ub_y

    Oceniono 14 razy 2

    Szaleństwo.

    A co jutro, będą się dzieciaki w kiecki ubierać, żeby zrywać z tabu szowinistycznych męskich gier zespołowych?

    Ja bardzo często byłem kapitanem i gdy tylko była taka możliwość, to od razu wybierałem najlepszych, a na końcu z musu niedołęgi. I to jest dobre. I to jest zdrowe i normalne. Tak polowaliśmy na mamuty i tak też kopiemy szmaciankę starając się mieć jak najlepszą ekipę. A kto inaczej sądzi świeci jak zgasła świeczka na słoneczny dworze.

  • fanklubknch

    Oceniono 14 razy 8

    @fanklubknch
    objawia się ona potrzebą równania lepszych do poziomu gorszych, aby tym gorszym nie było przykro

  • fanklubknch

    Oceniono 17 razy 9

    @edziufujara
    Autorka cierpi na popularną ostatnio chorobę - manię równości

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX