Sport.pl

Zalęknieni rodzice hamują rozwój swoich dzieci. Kochasz? Zaufaj!

Jaki jest sposób na zgaszenie potencjału dziecka? Brak wiary w jego możliwości. Uczniowie są coraz grubsi, słabsi, a im ich sprawność jest niższa, tym bardziej rodzice pragną ich chronić.
Według wyników badań "Warunki życia dzieci w krajach rozwiniętych UNICEF2013" 20 proc chłopców i 14 proc dziewcząt w wieku szkolnym ma nadwagę. Wśród młodzieży 17-18-letniej wystarczająco aktywnych jest raptem 18 proc chłopców, a dziewcząt 4 proc. - To są bardzo niepokojące statystyki, na które nakłada się wiele czynników. Rozwój cywilizacyjny i liczba rozrywek, które dzieci realizują na siedząco, jest ogromna. Natomiast w społeczeństwie panuje przekonanie, że sport jest wyłącznie dla osób zdrowych i sprawnych - mówi Maria Szymborska, socjolog.

Sport tylko dla wybranych

Takie postrzeganie aktywności rodzice przekazują również swoim dzieciom. Obawiają się, że zrobią sobie krzywdę przy skakaniu przez skrzynię, czy przewrotach na materacu. Uczniowie są mniej sprawni niż dawniej, a to nakręca spiralę nieufności w stosunku do ich możliwości. - Stawiane są coraz mniejsze wymagania wobec uczniów, coraz mniejszy jest zakres nauczanego materiału. To również stanowi "broń" dla nadgorliwych rodziców, aby strofować nauczyciela, ograniczać mu pole działania i wymagać obniżenia "lotów" - mówi Michał Sumara, nauczyciel WF-u. Dzieci nie wykorzystują swojego potencjału, a bezruch powoduje dalszą degradację ciała. - Mało aktywny tryb życia dzieci m.in. przyczynia się do osłabienia siły mięśniowej i ogólnej sprawności organizmu. Niezauważone i niekorygowane wady pozostawiają negatywne konsekwencje na całe życie. Wprawdzie nie zagrażają bezpośrednio życiu, ale predysponują do niewydolności fizycznej i zmian zwyrodnieniowych układu ruchu. - ostrzega Anna Mierzwińska, fizjoterapeutka i diagnosta w klinice Carolina Medical Center.

To, że ze sportu powinien korzystać praktycznie każdy, udowadniają placówki stworzone dla dzieci o specjalnych potrzebach. - Fundacja Delphinus, która zajmuje się dziećmi ze skrzywieniami kręgosłupa lub też sopocki Ośrodek Terapii, Edukacji i Aktywizacji Sportowej pokazują, że ludzie z różnymi schorzeniami nie tylko mogą być aktywni, ale wręcz powinni uprawiać sport. Aktywność jest jednym z najlepszych sposobów, na uzyskiwanie sprawności fizycznej, a także psychicznej. Tymczasem w powszechnym mniemaniu takie dzieci powinno się chronić za wszelką cenę - mówi Maria Szymborska, socjolog.

Rywalizacja na lekcjach WF-u. Źródło agresji, czy lekcja pokory?

Spada społeczne zaufanie

Dzisiejsi rodzice pamiętają swoje dzieciństwo, gdy godzinami bawili się na osiedlowych podwórkach, zwisając do góry nogami z trzepaka i skacząc w dal z rozbujanej huśtawki. Obecnie to rzadko spotykany widok. W dużej mierze boimy się wypuszczać dzieci same przed blok, wszak co i rusz słyszy się o niebezpieczeństwach i czającym się zagrożeniu. Ponadto podwórka powoli znikają z miast, zastępują je osiedla zamknięte. Ta sytuacja wpływa na to, jak wychowujemy swoje dzieci. - Czasy się zmieniają, zmienia się także model wychowywania. Kiedyś dzieci bawiły się pod czujnym okiem starszych ludzi siedzących na ławeczkach, a do szkoły chodziły piechotą. Dziś odgradzamy się od ulicy strzeżonym parkanem, a dzieci samochodami wożone są do szkół na drugi koniec miasta. Zmniejsza się zaufanie między ludźmi - mówi socjolog.

Według Europejskiego sondażu społecznego przeprowadzonego w 2014 roku, w Polsce drastycznie spada zaufanie społeczne. Na 30 punktów uzyskaliśmy jedynie 12,8. W Europie wyprzedzamy jedynie Bułgarię (10,8), Cypr (11,2) i Słowację (12,1). - Od dłuższego czasu obserwujemy predyspozycje lękowe w naszym społeczeństwie. Ludzie się na siebie zamykają, a to pogłębia wzajemną nieufność - komentuje pani Maria - Na konsekwencje nie musimy długo czekać. Ciągłe okazywanie lęku o dziecko powoduje u niego wyuczoną bezradność, nieumiejętność działania. Gdy na każdym kroku pokazujemy mu, że świat jest niebezpieczny, ono nie będzie próbowało się z nim mierzyć.

Skaczą bliżej, biegną wolniej. Jak dogonić dzieciaki sprzed 30 lat?

Nie ufamy, bo nie znamy

W szkole znacząco zmienia się trend komunikacji nauczyciel - rodzic. Dawniej rozmawiało się wyłącznie na wywiadówkach, obecnie rodzic częściej wkracza na teren placówki, chcąc mieć kontrolę nad jakością zajęć. Kończy się na tym, że rodzic traktowany jest jak intruz, co nakręca spiralę nieufności i wzajemnej negacji.

- W dzisiejszych czasach rodzice zrobili się bardziej drobiazgowi, roszczeniowi, ostrożni, jednak przez 10 lat pracy tylko dwa razy zdarzyło mi się, że podważono wartość merytoryczną moich lekcji i w obu tych przypadkach wystarczyła indywidualna rozmowa z rodzicami - mówi Michał Sumara, nauczyciel WF-u - gdy wyjaśniliśmy sobie wszelkie wątpliwości i drażliwe kwestie, sytuacja wróciła do normy.

WF jest przedmiotem szczególnym, bo regularnie wymaga przekraczania własnych granic. Rodzice często mają negatywne skojarzenia z własnymi lekcjami wychowania fizycznego, więc chcą uchronić swoje dzieci przed niepotrzebnym stresem. Zwiększa się liczba uczniów chorych, z wadami postawy, z nadwagą. Nie radzą sobie z ćwiczeniami fizycznymi, więc najprostszym rozwiązaniem jest zwolnienie z WF-u lub wymaganie od nauczyciela obniżenia poziomu nauczania. W takim wypadku, gdy obie strony nie są nastawione na współpracę, o niesnaski nietrudno. A stawka jest wysoka, bo chodzi o zdrowie najmłodszych. - Rodzice zaufaliby bardziej nauczycielowi gdyby postarali się go lepiej poznać. Oprócz tego, że prowadzę lekcje WF-u, to dodatkowo jestem wychowawcą klasy. W związku z tym mam bliski kontakt z opiekunami dzieci. Na bieżąco do nich dzwonię, rozmawiam, dzięki temu nie spotykam się z problemami natury braku zaufania ze strony rodziców, a także zastrzeżeń dotyczących poziomu przeprowadzanych lekcji - mówi Sylwia Cwyl, nauczycielka i trener tenisa.

Zapracowani rodzice bardzo często nie do końca są świadomi tego, na co stać ich dzieci. Nauczyciele wielokrotnie spotykają się z ich zdziwieniem "to mój syn tak potrafi?" - Zadaniem współczesnej szkoły jest powszechna edukacja rodziców w sposób przyjazny i otwarty. Należy rodziców zachęcać do udziału w życiu sportowym placówki, próbować pokazać im osiągnięcia ich dzieci. Gdy nie ma współpracy cierpimy nie tylko my, dorośli, ale przede wszystkim dzieci, które tak bardzo chcemy chronić - mówi Hanna Szuszkiewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 w Elblągu.

Lekcje WF-u bez ocen?

Druga edycja akcji WF z Klasą trwa

Akcja wspiera nauczycieli w rozwijaniu kultury fizycznej uczniów i przyczynia się do wypracowania pomysłów na nowoczesne lekcje. 1 września ruszyła druga edycja, która potrwa do 31 sierpnia 2015 roku. W programie uczestniczy 1500 szkół. Program prowadzony jest przez Centrum Edukacji Obywatelskiej we współpracy z "Gazetą Wyborczą" i Sport.pl, współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Program objęty jest honorowym patronatem minister edukacji narodowej oraz ministra sportu i turystyki. Więcej o akcji przeczytasz na stronach www.wfzklasa.pl.