WF z Klasą. Praca domowa z... WF-u?

W 1989 roku 7,5-letni chłopiec potrafił wisieć na drążku na ugiętych ramionach przez 17 s. Dziś jego rówieśnik wytrzymuje w takiej pozycji zaledwie 7 s. Nauczyciele dwoją się i troją, by ten trend odwrócić. Rozwiązaniem możemy być praca domowa z WF-u. Obejrzeć mundialowy mecz i później na lekcji zaprezentować jakiś piłkarski trik, codziennie zrobić 20 przysiadów, zrezygnować z windy, zjeść owoc. Zadania domowe z WF-u nie muszą oznaczać pisania referatów i wkuwania na pamięć dat czy wyników sportowych.


Dagmara Ciarka z Poznania żartuje, że należy do tej grupy nauczycieli, która mówi często: "To mój przedmiot jest najważniejszy". - Ale jestem pewna, że mam ku temu słuszne przesłanki - podkreśla już poważnie. - Aby młody człowiek mógł dziś i w przyszłości stawiać czoła życiowym wymaganiom, musi być do tego przygotowany. Nauczyciel wychowania fizycznego odgrywa ważną rolę w rozbudzaniu i pogłębianiu sportowych zainteresowań uczniów. Bardzo istotne jest też budowanie wewnętrznej motywacji do ćwiczeń, uświadomienie dziecku, że ćwiczy samo dla siebie, inwestuje w siebie. Trzeba w nim wyrobić odpowiedzialność za zdrowie własne, ale i najbliższych.

Dlatego ulubionym zadaniem domowym, które zadaje uczniom, jest ustalenie z dziećmi konkretnych rzeczy, które będą robiły przez długi czas i same skontrolują ich wynik. - Na przykład rezygnują z jeżdżenia windą, nie podjeżdżają jednego przystanku autobusem, tylko przechodzą go pieszo, biegają. Ale też umawiają się z kolegami na grę w piłkę. Inni jeżdżą na rowerze czy rolkach, skaczą w gumę, rozciągają się. Namawiam ich, by dbali o zdrowe odżywanie i odpowiednią liczbę godzin snu. To są rzeczy, które jesteśmy w stanie osiągnąć małym trudem, ale satysfakcja jest nie do przecenienia - podkreśla Dagmara Ciarka.

Ewa, gimnazjalistka z Poznania, najlepiej wspomina zadanie domowe z rozciągania. - Przed sprawdzianem ze skłonów nauczycielka dała nam dwa tygodnie na ćwiczenia. Mieliśmy w domu przygotowywać się do tego, aby później na lekcji przynajmniej dotknąć palcami rąk palców u stóp. Codziennie ćwiczyłam, ze sprawdzianu dostałam piątkę, a poranne rozciąganie weszło mi po prostu w nawyk.

Jakub, licealista z Gorzowa Wlkp., też przyzwyczaił się do samodzielnego układania planu ćwiczeń na siłowni dzięki pracy domowej. - Kiedy robiłem to zadanie pierwszy raz, wydawało mi się głupie. Bo po co mi nazwy tych wszystkich maszyn i ćwiczeń, które mamy na siłowni? Dzięki szperaniu w internecie i m.in. filmom instruktażowym, które znalazłem na YouTubie, odkryłem jednak nowe ćwiczenia. Później tylko skonsultowałem z nauczycielem, czy miały sens. Najbardziej jednak lubiłem, gdy zadawał nam oglądanie turnieju Euro 2012. Na lekcji próbowaliśmy zaprezentować najlepsze podpatrzone triki. Ale z różnym skutkiem - dodaje ze śmiechem.

Praca w grupach to sport zespołowy

Niestety, z ruchem i sprawnością młodzieży jest w Polsce coraz gorzej. Potwierdzają to m.in. ogólnopolskie badania kondycji fizycznej, które co dziesięć lat przeprowadza warszawska Akademia Wychowania Fizycznego. W 1989 roku 7,5-letni chłopiec potrafił wisieć na drążku na ugiętych ramionach przez 17 s. Dziś jego rówieśnik wytrzymuje w takiej pozycji zaledwie 7 s. Biega też wolniej - na 600 metrach traci 40 s! Swojego kolegę sprzed dwóch dekad pokonuje za to przy próbie siły ścisku ręki. Ale to raczej dlatego, że jest po prostu od niego lepiej odżywiony.

Nauczyciele dwoją się i troją, by ten trend odwrócić. - Moje standardowe zadanie domowe? 10 pompek, 50 brzuszków i 20 przysiadów. Dzieci wykonują je z chęcią, a potem przeprowadzam dla nich mały test. Ale może jest mi łatwiej, bo uczę w szkole sportowej - opowiada Joanna Parchoć, nauczycielka z Zespołu Szkół z Oddziałami Sportowymi nr 3 w Poznaniu. - Staram się im wynajdywać zadania niebanalne. Najlepiej wspominam projekt, w którym uczestniczyły całe klasy. Dzieci otrzymywały karty sprawności, na których zamieszczały każdego dnia aktywność swoją, ale też mamy, taty, dziadków itd. Taka praca w grupach jest jak sport zespołowy. I tak np. 10 min wysiłku - spacer, bieg, jazda na rowerze - zamieniana była na punkty. Każdy punkt to jeden kilometr. Każdego dnia wprowadzaliśmy na specjalną mapę zdobyte w poszczególnych domach kilometry i tak "dojeżdżaliśmy" na papierze do wybranego miasta w Polsce lub Europie. Potem raz w tygodniu omawialiśmy to miasto na lekcji wychowawczej. Jego kulturę, zwyczaje, sporty. To było świetne interdyscyplinarne zajęcie - dodaje.

"Rodzice, którzy nie lubią się ruszać, hamują rozwój swojego dziecka

Nie pisz, rusz się

Ale zadawać można nie tylko zadania wymagające ruchu. Nauczyciele np. zalecają sprawdzenie w domu, kto wymyślił skok o tyczce czy kto jest rekordzistą w biegu na 100 metrów. - Następnego dnia odpowiadają. Ten, kto wie najwięcej, dostaje możliwość poprowadzenia zajęć i plus za aktywność. Chętnych nie brakuje - cieszy się Parchoć. I dodaje: - Kiedy nasza sala sportowa była remontowana, zadawałam klasom referaty o sławnych sportowcach.

Nie ona jedna. Nie dziwi więc, że w internecie można znaleźć też rozwiązania zadań z wychowania fizycznego, m.in. plany ćwiczeń na siłowni czy diety z bilansem kalorii.

Agnieszka Rogulska-Słomińska, nauczycielka w Szkole Podstawowej nr 10 w Olsztynie, przestrzega jednak przed zadawaniem zbyt wielu zadań do zeszytu - takich, które trzeba zapisać, zamiast się poruszać. Sama prosi o plakaty i referaty głównie wtedy, gdy Polacy osiągną jakiś sukces. - Ale równocześnie np. zachęcam uczniów, żeby w ramach dyscypliny, którą akurat ćwiczymy, obejrzeli mecz profesjonalistów. To zachęca potem do samodzielnego doskonalenia techniki. Moje klasy oglądały zmagania naszych szczypiornistów w mistrzostwach Europy, teraz pewnie obejrzą mundial. Kiedy na lekcjach wprowadzam siatkówkę, proszę, żeby w domu dzieciaki zrobiły sobie papierową piłkę i podrzucały oburącz do góry lub rzucały do rodziców i rodzeństwa. Zdarza mi się polecić, żeby w ramach zadania domowego wykonały brzuszki, wspięcia na palce, pograły na podwórku w piłkę. Ostatnio moi uczniowie mają za zadanie jeść codziennie co najmniej jeden owoc i warzywo.

Marcinowi, nauczycielowi z jednego z gorzowskich gimnazjów, udało się "papierowymi" zadaniami domowymi zachęcić uczniów do ruchu. - Miałem klasę, w której regularnie połowa grupy nie ćwiczyła i przynosiła zwolnienia lekarskie. Na lekcjach siedzieli na ławce, dawałem więc im do czytania gazety sportowe i kazałem wybierać artykuły do opracowania w domu. Na następnej lekcji musieli o tym opowiadać reszcie klasy. W końcu im się znudziło i w następnym semestrze ćwiczyli, aż miło - cieszy się.

Może warto, by z jego metody skorzystali również inni nauczyciele, bo niestety zwolnienia to poważny problem. Z raportu, który w zeszłym roku opublikowała Najwyższa Izba Kontroli, wynika, że w 2012 roku na lekcjach wychowania fizycznego nie ćwiczyło 15 proc. uczniów podstawówek, 23 proc. gimnazjalistów i 30 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

Z kolei Andrzej Stosik, który od prawie 30 lat jest nauczycielem WF-u w IV LO w Bydgoszczy, zadań domowych nie zadaje. Ale od lat ma dla swoich licealistów tę samą poradę, która i tak kończy się ćwiczeniami w domu. - Mówię im, że kiedy mają ważny sprawdzian lub mają lenia, a trzeba się czegoś ważnego nauczyć, to 30 min ruchu i potem prysznic zagwarantują im powrót chęci do nauki.



Zadanie też dla rodzica

Nauczyciele zgodnie przyznają, że najtrudniej do ćwiczeń "wychować" rodziców. Zdarza się, że to im najbardziej nie podobają się zadania domowe, bo jak mówią, "dzieci mają teraz tyle nauki i ważniejsze sprawy". - Nie przekonuje ich, że dodatkowe kilogramy to nie tylko kwestia estetyki, ale i zdrowia. Niestety, ale jeśli dziś nie nauczymy dzieci, że warto się ruszać, to gdy będą dorosłe, trudno to będzie nadrobić - mówi jedna z nauczycielek.

Dagmara Ciarka, nauczycielka z Poznania: - Rodzice zajęci pracą zawodową często nie dostrzegają problemu biernego odpoczynku swojego i dzieci.

Również dlatego Joanna Parchoć - by zmotywować także rodziców do ruchu - organizuje rodzinne turnieje tenisa stołowego. - Dziecko i rodzic grają w parze podwójnej, rodziny ze sobą konkurują. Niestety, coraz częściej spotykam się z tekstami rodziców, którzy mówią własnym dzieciom: "Po co ci to? I tak mistrzem nie będziesz". Cały czar wtedy pryska, prawda?

WF Z KLASĄ

Do zadawania aktywnych prac domowych z WF-u zachęca również program WF z Klasą, prowadzony od września 2013 przez Centrum Edukacji Obywatelskiej w 1500 szkołach w całym kraju.

Piotr Pacewicz, pomysłodawca WF-u z Klasą: Praca domowa z WF-u zwiększa zakres oddziaływania szkoły na rozwój fizyczny dziecka i dowartościowuje sam przedmiot WF i nauczyciela/kę. Podnosi rangę wychowania fizycznego. To most nad murem obojętności rodziców wokół WF-u, wciąga ich we wspólne dzieło. Jest też ciekawym eksperymentem pedagogicznym, bo ta praca domowa nie może być sprawdzana. Chodzi o budzenie w uczniu/uczennicy tzw. motywacji wewnętrznej typu "zaczynam ćwiczyć lub zdrowiej żyć nie dla stopnia, ale dla samego/samej siebie". Tworzy się też nowa relacja między nauczycielem a uczniem. Pan czy pani od WF-u staje się doradcą czy ekspertką od rozwoju fizycznego młodego człowieka.

Dołączcie do akcji!. Jak zwiększyć aktywność uczniów i uczennic na lekcjach wychowania fizycznego? Jak zachęcić młodych ludzi do zdrowszego trybu życia i sprawić, żeby lubili się ruszać? Dołączcie do 1500 szkół z całej Polski i prowadźcie WF z Klasą.

WF z Klasą wspiera nauczycieli w opracowaniu innowacyjnych programów zajęć sportowych i pokazuje, że WF może być przyjemnością dla każdego. Kładziemy szczególny nacisk na zdrowy tryb życia, fair play, aktywizację uczniów mniej sprawnych oraz równe traktowanie chłopców i dziewcząt. Do programu zapraszamy nauczyciela WF-u, dyrektora oraz co najmniej jednego nauczyciela innego przedmiotu. Rejestracja do II edycji programu trwa od czerwca do końca września 2014 r. Udział jest bezpłatny.

Program prowadzony jest przez Centrum Edukacji Obywatelskiej ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Partnerami są "Gazeta Wyborcza" i Sport.pl. Akcja objęta honorowym patronatem ministra sportu i turystyki, ministra zdrowia oraz minister edukacji narodowej.

Wejdź na stronę ceo.org.pl/wf lub wfzklasa.sport.pl i dowiedz się więcej. Pisz do nas na wf@agora.pl

Zwyczajnie niezwyczajni nauczyciele - bohaterowie WF-u z Klasą

Największym problemem polskiego WF-u jest?
Dbanie o higienę. Brak możliwości skorzystania z prysznica po zajęciach.
17%
851 głosów
Nierówne traktowanie dziewcząt i chłopców. Potrzeby tych pierwszych nie są brane pod uwagę przy planowaniu lekcji.
4%
184 głosów
Zajęcia na macie - macie piłkę i grajcie, czyli brak zaangażowania nauczycieli w prowadzenie zajęć
15%
757 głosów
Prowadzenie zajęć w klasach I-III. Nauczycielom nauczania początkowego brakuje wiedzy na temat metodyki zajęć.
5%
244 głosów
Ocena. Taki przedmiot nie powinien być poddany ocenie. Jeśli już uczeń ma być oceniany to za indywiudalny postęp.
16%
783 głosów
Lekceważenie przez rodziców WF-u. Niedocenianie przez nich istoty ruchu w poprawnym rozwoju ich dzieci.
10%
485 głosów
Nagminne zwalnianie bez większego powodu uczniów z zajęć.
17%
946 głosów
Wyśmiewanie osób mniej sprawnych przez innych uczniów.
16%
800 głosów